ROBERT BORZĘCKI, BODLAK MACIEJ, ZIBROW ANDRZEJ

HISTORIA EKSPLOATACJI WĘGLA KAMIENNEGO

NA POLU „PIAST” W NOWEJ RUDZIE

NA DOLNYM ŚLĄSKU Z UWZGLĘDNIENIEM

ZJAWISKA WYRZUTÓW GAZÓW I SKAŁ

(pełny tekst)

 

            Prace górnicze prowadzone w rejonie Zacisza w Nowej Rudzie są jednymi z najstarszych przejawów górnictwa węgla kamiennego w Polsce. Przez większość swojej historii górnictwo to musiało borykać się z licznymi, naturalnymi zagrożeniami. Początkowo głównym zagrożeniem były tu wody opadowe które przenikając szczelinami z powierzchni do podziemnych wyrobisk powodowały ich zatopienie, nieraz całkowicie uniemożliwiając dalsze urabianie węgla kamiennego. Pod koniec XIX wieku po podjęciu eksploatacji w ławach łupków ogniotrwałych pojawiało się także niebezpieczeństwo samozapalenia występujących w nich wkładek węgla kamiennego. Największe zagrożenie stanowiły jednak wyrzuty gazów i skał. Artykuł prezentuje unikalne, niepublikowane dotychczas, materiały (sprawozdania, mapy i szkice sytuacyjne) dotyczące największych wyrzutów. Znajdują się one w zbiorze dokumentów pokopalnianych przechowywanych w archiwum Muzeum Górnictwa Węglowego w Nowej Rudzie.

 

1. Wstęp

            Niniejsze opracowanie jest kolejnym, z cyklu publikacji poruszających temat zagrożeń górniczych występujących w Noworudzkim Zagłębiu Węglowym. Temat ten zyskał obecnie na znaczeniu w związku z podjęciem przez prywatnych inwestorów, próby reaktywowania górnictwa węgla kamiennego w rejonach „Lech” i „Wacław” byłej kopalni „Nowa Ruda”. W poniższym opracowaniu autorzy skupili się na przedstawieniu przebiegu i skutków najbardziej katastrofalnych wyrzutów gazów i skał jakie miały miejsce na polu „Piast” kopalni „Nowa Ruda” (dawniej „Ruben”). Zawarte tu informacje i ilustracje zaczerpnięto głównie z dokumentów i sprawozdań spółki „Neuroder Kohlen- und Thonwerke”, oraz dokumentacji technicznej KWK „Nowa Ruda” przechowywanych w archiwum Muzeum Górnictwa Węglowego w Nowej Rudzie. Autorzy pragną w tym miejscu serdecznie podziękować Pani Barbarze Korbas – właścicielce Muzeum za udostępnienie tych unikalnych materiałów.

 

2. Położenie i budowa geologiczna złoża

            Złoża węgla kamiennego Dolnośląskiego Zagłębia Węglowego leżą w obrębie zapadliska śródsudeckiego. Ma ono wymiary około 70 km długości, około 40 km szerokości i około 4000 m głębokości. Od północy graniczy z masywem gór Kaczawskich, od zachodu z blokiem granitoidowym Karkonoszy, od południowego wschodu z masywem gnejsowym gór Sowich, a od południa z jednostką gór Bardzkich i granitoidowym masywem kłodzko-złotostockim. Jego wypełnienie stanowią osady karbonu, permu, triasu i kredy. Budowę geologiczną omawianego obszaru komplikują liczne deformacje i nieciągłości tektoniczne powstałe podczas młodo-kaledońskich i alpejskich ruchów górotwórczych (Bossowski 2006).

            Serie węglonośne zalegają w brzeżnych częściach zapadliska. Po stronie polskiej ciągną się one kilkukilometrowej szerokości pasem od Lubawki poprzez Biały Kamień, Wałbrzych, Jugów, Ludwikowice Kłodzkie, Nową Rudę i Słupiec do Ścinawki. Są one poprzebijane przez dajki melafirów i porfirów stanowiących efekt późno-karbońskiej i permskiej działalności wulkanicznej na tym obszarze (Bossowski 2006).

            W rejonie Nowej Rudy osady karbonu tworzą zmiennej szerokości pas biegnący miej więcej równolegle wzdłuż zachodniej granicy masywu Gór Sowich. W jego obrębie wydzielono dwa wyraźnie różniące się morfologią baseny sedymentacyjne:

- obniżenie Czerwieńczyc z obszarami górniczymi „Ludwikowice Kłodzkie” (dawniej „Wenceslaus Grube”) i „Przygórze” (dawniej „Rudolph”),

- obniżenie Nowej Rudy z obszarami górniczymi „Nowa Ruda” (dawniej „Ruben”) i „Słupiec” (dawniej „Johan Baptista”).

Baseny te są oddzielone od siebie dużą dyslokacją tektoniczną (tzw. „Uskok Wielki”) o zrzucie około 1000 m (Dziedzic K., 1971).

            W obniżeniu Czerwieńczyc osady późnego karbonu i permu (dolny czerwony spągowiec) zalegają na wczesnokarbońskich (wizen) i staropaleozoicznych osadach struktury bardzkiej (kulm bardzki), a w obniżeniu noworudzkim głównie na utworach magmowych intruzji gabrowo-diabazowej (sylur-dewon). W obu tych obniżeniach występują liczne pokłady węgla kamiennego typu limnicznego. Zapadają się one w kierunku południowo-zachodnim, pod kątem zwykle 10-32o. Jedynie w rejonie Słupca upad pokładów węgla kamiennego jest większy i sięga miejscami nawet 90o (tzw. przewały).

 

 Ryc. 1. Przekrój geologiczny przez złoże kopalni Ruben z 1943 r, (arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M Bodlak

            Obszar górniczy „Nowa Ruda” miał powierzchnię 23,59 km2. Od północnego wschodu graniczył on z obszarami górniczymi „Ludwikowice Kłodzkie” i „Przygórze” od których był oddzielony „Uskokiem Wielkim”. Był on udostępniony szybami wydobywczymi „Lech” (dawniej „Max-Schacht”, później „Wetter-Schacht”), „Piast I” (dawniej „Bahn-Schacht”) i „Piast II”. Kopalnia posiadała także szyb podsadzkowy „Anna” (dawniej „Anna-Schacht”) oraz trzy szyby wentylacyjne: „Drogosław” (dawniej „Kunzendorf-Schacht”), „Rurowy” (dawniej „II”) i „Zacisze” (dawniej „Buchau-Schacht”). Seria produktywna (tzw. warstwy żaclerskie dolne - niem. Saarbrucken) obejmowała tu osady węglonośne westfalu A i B. Przedmiotem eksploatacji było w niej 8 pokładów węgla kamiennego oraz 4 ławy łupku ogniotrwałego. W pokładach dominowały węgle koksujące typu 37, rzadziej 35.1 i 35.2. W ławach łupku przeważały iłowce o niskiej zawartości żelaza, nadające się do produkcji materiałów ogniotrwałych (Bandurski, 1989).

Do 12.03.1948 r.

1948-1976

Po 31.03.1973 r.

Joseph

Józef

301

Ruben

Ruben

302

Anton

Antoni

304

Ferdinand

Ferdynand

405

Wilhelm

Wilhelm

410

Röschen

Roman

412

 

Władysław

413

Franz

Franciszek

415

Tab.1 Dawne i współczesne nazewnictwo pokładów węgla kamiennego eksploatowanych w kopalni „Nowa Ruda” – pole „Piast”

 

3. Rys historyczny eksploatacji węgla kamiennego w rejonie Zacisza w Nowej Rudzie

            W rejonie Zacisza (dawniej Buchau - obecnie dzielnica Nowej Rudy) pokłady węgla kamiennego posiadają liczne wychodnie przykryte zwykle tylko niewielkiej miąższości warstwą gleby. Ich odkrycie nie było zatem trudne, a górzysty charakter terenu sprzyjał wczesnej eksploatacji. Najstarsza wzmianka o górnictwie węgla kamiennego pochodzi tu z 1478 r. i dotyczy kopalni „Pod bukiem” (Jaros, 1972). Kopalnia ta wzmiankowana jest również w dokumentach z lat 1506, 1569 i 1605 co może świadczyć o jej w miarę ciągłej pracy w tym okresie (Bandurski, 1989). Przez długi okres czasu tutejsze kopalnie miały charakter odkrywkowy. Prace podziemne zaczęto rozwijać dopiero od połowy XVIII w. Głębiej zalegające pokłady węgla kamiennego udostępniano głównie sztolniami i bitymi z nich ślepymi szybikami. Jedną z takich kopalni była prawdopodobnie „Joseph-Grube”. Oficjalnie została ona zgłoszona do urzędu górniczego dopiero w 1777 r. ale wiadomo że rozpoczęła swoją działalność dużo wcześniej. Być może stanowiła ona kontynuację dawnej kopalni „Pod Bukiem”. Kopalnia ta działała do 1802 r. (Jaros, 1972). Pokłady węgla kamiennego były w niej udostępnione sztolnią o nazwie „Joseph”. Jej okno znajdowało się przy lokalnej drodze w odległości około 300 metrów na północny wschód od późniejszego szybu „Max”. Sztolnia ta biegła w rejon nieistniejącej już dzisiaj wsi Hochbehalter. W 1801 r. założono w Zaciszu kopalnię „Neuer Joseph” (Jaros, 1972). Eksploatację pokładów węgla prowadzono w niej sztolnią o nazwie „Joseph” której okno znajdowało się w ścianie dawnej odkrywki położonej na północ od drogi do Woliborza (dawniej Volpersdorf). Kopalnia ta działała do 1810 r. W 1815 r. połączono kopalnie „Joseph” i „Neuer Joseph” oraz pola górnicze „Sanct Georgen-Grube” (nadanie z 1770 r.) i Josepha (nadanie z 1793 r.) tworząc jedno pole górnicze o nazwie „Joseph”. W 1860 r. zostało ono przyłączone do kopalni „Ruben” (Jaros, 1972).

Ryc. 2. Fragment mapy wyrobisk kopalni „Ruben” z 1912 r. z zaznaczeniem przebiegiem dwóch sztolni „Joseph” i sztolni dziedzicznej „Tiefer Joseph”. (skan w arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M Bodlak

 

4. Kopalnia „Ruben” w Kolnie

            Kopalnia „Ruben” w Kolnie (dawniej Kohlendorf – obecnie dzielnica Nowej Rudy) otrzymała nadanie górnicze w 1781 r. (Jaros, 1972). W 1815 r. weszła w skład gwarectwa o nazwie „Gräfl Magnis’chen Bergwerksverwatung” z siedzibą w Bożkowie (Bandurski, 1989). Przy tej okazji nadaniem z dnia 7.01.1815 r., potwierdzonym w dniu 22.01.1815 r. powiększono jej pole górnicze. Kolejnym nadaniem z dnia 15.07.1860 r. przyłączono do niej kopalnie „Joseph” w Zaciszu i „Lisette” w Dzikowcu (zwana również „Alt Lisette” - założona w 1781 r., eksploatowana z przerwami do 1806 r. i w 1816 r.) oraz pola górnicze „Neue Ruben” (nadanie z dnia 16.05.1835 r., potwierdzone w dniu 9.06.1835 r.), „Toussaint” (nadanie z dnia 8.10.1839 r., potwierdzone w dniu 16.10.1839 r.) i „Neue Lisette” (zwana także „Glückauf Phillip” - nadanie z dnia 22.08.1843 r. ) (Jaros, 1972). Przez długi okres czasu była eksploatowana sztolniami „Joseph i sztolnią dziedziczną „Tiefer Joseph”. Pierwszy szyb wydobywczy o nazwie „Max-Schacht” zgłębiono w niej dopiero w 1868 r. Przy jego drążeniu użyto dynamitu z przybitką wodną co było wówczas nowatorskim rozwiązaniem w Noworudzkim Zagłębiu Węglowym. Szyb ten sięgał pierwotnie do poziomu I kopalni (330 m. n.p.m.). Został on wyposażony w parową maszynę wyciągową o mocy 18 KM oraz pompy odwadniające (Bandurski, 1989).

            W 1877 r. nadsztygar górniczy Józef Wöhler odkrył w kopalni „Ruben” pokłady łupków ogniotrwałych. Ich eksploatację podjęto w 1879 r. W przyszłości eksploatacja łupków stała się dla tej kopalni produkcją dominującą pozwalającą przeżyć najgorsze okresy. Początkowo sprzedawano je w stanie surowym jednak już w 1880 r. po wybudowaniu pieców szybowych przystąpiono do ich wyprażania (Bandurski, 1989).

            W 1898 r. kopalnia „Ruben” stała się własnością spółki „Neuroder Kohlen und Thonwerke” (Jaros, 1972). Wkrótce potem rozpoczęto jej modernizację. W pierwszym rzędzie usprawniono mocno już niedomagającą wentylację zastępując wentylatory parowe elektrycznymi. Pierwszy taki wentylator zainstalowano w 1898 r. na szybie „Buchau” (Bandurski, 1989).

Ryc. 3. Widok kopalni „Ruben” na karcie pocztowej z początku XX w. (skan w arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M Bodlak

            Na początku XX w. po rozpoczęćiu w kopalni „Ruben” z eksploatacji pokładów węgla kamiennego poniżej 250 m. od poziomu terenu zaczął się pojawiać problem nagłych wyrzutów gazów i skał (Bandurski, 1989). Pierwszy taki wyrzut nastąpił w dniu 28.06.1908 r. podczas drążenia przekopu na głębokości 295 m. w pokładzie „Röschen”. W jego wyniku gwałtownie przemieszczonych zostało 250 t. węgla kamiennego i skał płonnych. Zginęło wówczas dwóch górników przodkowych (Cis, 1971). Pomimo tragicznych skutków kierownictwo kopalni zbagatelizowało ten wypadek i nie zmieniło obowiązujących zasad prowadzenia robót górniczych (Bandurski, 1989). Już wkrótce miano się przekonać że był to poważny błąd. W miarę postępu eksploatacji ilość wyrzutów rosła w szybkim tempie pociągając za sobą kolejne ofiary śmiertelne. I tak:

- w dniu 17.09.1911 r. na głębokości 355 m. zginął górnik poprawiający obudowę chodnika. Wyrzut nastąpił w pokładzie „Józef” w godzinę po odstrzale. W jego wyniku gwałtownie przemieszczonych zostało 8 t. węgla kamiennego (Cis, 1971).

- w dniu 11.11.1912 r. na głębokości 375 m. zginął ratownik górniczy pobierający próby powietrza w chodniku w którym po odstrzale doszło do wyrzutu 42 ton węgla kamiennego z pokładu „Józef”. Górnik ten poniósł śmierć mimo że miał założony aparat tlenowy (Cis, 1971).

- w dniu 6.12.1912 r. w upadowej na głębokości 365 m. zginęło trzech górników. Wyrzut nastąpił po odstrzale trzech otworów w górnej ławie czterometrowej grubości pokładu „Antoni”. W jego wyniku gwałtownie przemieszczonych zostało 400 t węgla kamiennego. Co ciekawe wszystkie ofiary tej katastrofy znajdowały się z dala od miejsca wyrzutu. Dwóch z nich miało założone aparaty tlenowe a jeden znajdował się w komorze ochronnej (Cis, 1971).

- w dniu 18.05.1914 r. na głębokości 208 m. zginęło dwóch górników wykonujących kilofami włom w dowierzchni. Wyrzut nastąpił w pokładzie „Antoni”. W jego wyniku gwałtownie przemieszczonych zostało 60 t węgla kamiennego i wydzieliło się 1500-2000 m3 dwutlenku węgla (Cis, 1971).

- w dniu 10.06.1916 r. w chodniku na głębokości 350 m. zginął górnik urabiający kilofem węgiel. Wyrzut nastąpił w pokładzie „Antoni”. W jego wyniku gwałtownie przemieszczonych zostało 5 t. węgla kamiennego (Cis, 1971).

            Wszystkie te tragiczne wypadki zmusiły w końcu władze górnicze do wprowadzenia bardziej surowych przepisów prowadzenia robót górniczych w kopalni. Zmiany dotyczyły między innymi sposobów rozcinki i urabiania pokładów węgla kamiennego, wentylacji wyrobisk oraz przepisów BHP dla górników (Bandurski, 1989). Przepisy te nie ograniczyły liczby wyrzutów ale znacząco zmniejszyły liczbę spowodowanych nimi śmiertelnych wypadków. Do lat czterdziestych XX w. miały miejsce tylko dwa takie tragiczne w skutkach zdarzenia:

- w dniu 2.09.1925 r. na głębokości 370 m. zginęło 5 górników urabiających węgiel w zabierce w pokładzie „Józef”

- w dniu 9.06.1931 r. na głębokości 535 m zginęło 7 górników pracujących w szybiku.

W tym drugim przypadku wyrzut nastąpił 25 minut po odstrzale 6 otworów (zdetonowano 3,2 kg materiałów wybuchowych) w pokładzie „Franciszek”. W jego wyniku gwałtownie przemieszczone zostało 743 t. węgla kamiennego i 254 t. skał płonnych (Cis, 1971). Restrykcyjne przepisy odnośnie prowadzenia robót górniczych w zagrożonych wyrzutami oddziałach kopalni utrudniały wprowadzanie w nich mechanizacji robót. W miarę jednak rozwoju techniki od początku lat dwudziestych XX w. również i tam zaczęto stosować nowoczesne maszyny i urządzenia urabiające. W 1928 r. w niektórych wyrobiskach eksploatacyjnych zainstalowano także próbne oświetlenie elektryczne z zastosowaniem żarówek o mocy 150 W. Próba ta zakończyła się pomyślnie i wkrótce zelektryfikowano pozostałe chodniki wybierkowe łupku i węgla. Od 1931 r. zaczęto stopniowo likwidować transport konny zastępując go lokomotywami spalinowymi. Na powierzchni unowocześniono zakłady przeróbki węgla i łupku między innymi dobudowując w latach 1929-1930 dwa ciągi obrotowych pieców prażalniczych (Bandurski, 1989).

            Po wybuchu drugiej wojny światowej w celu zwiększenia wydobycia węgla kamiennego, w podporządkowanej celom wojennym kopalni, wprowadzono rabunkową eksploatację złoża bez zachowania wypracowywanych latami zasad bezpieczeństwa. Efektem takiego postępowania był najtragiczniejszy w skutkach wyrzut gazów i skał który zdarzył się w dniu 10.05.1941 r. W jego wyniku śmierć poniosło 186 górników i jeden angielski jeniec wojenny. Opis katastrofy i wszczętej po niej akcji ratunkowej zamieszczono w sprawozdaniu spółki „Neuroder Kohlen und Thonwerke” za rok 1941:

            Dnia 10 maja 1941 roku nastąpił na kopalni „Ruben”, podczas planowanego strzelania o godzinie 22.45, wyrzut dwutlenku węgla o niespotykanej dotychczas sile, w przekopie 2 na poziomie V. Przekop ten był drążony od maja 1940 roku z północnego chodnika kierunkowego w warstwy stropowe, osiągając długość 100 m. …

            … drzwi strzałowe zostały zamknięte po wycofaniu się załogi z oddziałów zagrożonych wyrzutami. Podczas gdy załoga zmiany popołudniowej (z wyjątkiem osób zatrudnionych przy strzelaniu) znajdowała się w drodze do szybu „Max”, na stacjach strzałowych znajdowała się też załoga zmiany nocnej, która zjechała o 21.15. Zmiany te, nocna i popołudniowa, zachodziły na siebie o 1¾ godziny, z związku z 8 i ¾ godzinną pracą dołową. Ogółem podczas strzelania znajdowało się na dole 257 członków załogi. Obsługa szybu „Bahn” po zakończeniu wydobycia wyjechała przed strzelaniem. Z pozostałych 250 członków załogi 64 wyjechało dwoma klatkami, zgodnie z planem, szybem „Max” z poziomu III. Jeden górnik strzałowy uratował się, korzystając z drogi ucieczkowej, wydostał się szybem „Anna” z poziomu III. (Górnik ten stracił przytomność przy samej powierzchni, zaatakowany dwutlenkiem węgla, który po wydostaniu się na powierzchnię szybem „Max” zalał powierzchnię i zaczął wpływać z powrotem szybem „Anna”.) Pięciu członków załogi udało się uratować podczas akcji ratowniczej, ogromna reszta zginęła śmiercią górnika.

            W akcji ratowniczej, która rozpoczęła się o godzinie 23.45, najpierw wziął udział zastęp ratowniczy kopalni „Ruben”, a następnie przybyłe w międzyczasie zastępy ratownicze z kopalni „Rudolph” i „Johan Baptysta”, zastęp dyżurny głównej stacji ratowniczej w Wałbrzychu, 3 zastępy Dolnośląskiego Górnictwa S.A., dwie grupy WABAG-u oraz trzech ochotniczo przybyłych ratowników z NIBAG-u. Akcja zakończona została 12 maja 1941 roku.

Ryc. 4. Ciała ofiar katastrofy z 10.05 1941 r. złożone w sali widowiskowej miejscowego zajazdu „Krönprinzen” (później restauracja „Bałtyk”). (arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie)

            Ciała ofiar katastrofy złożono w sali widowiskowej miejscowego zajazdu „Krönprinzen” (później restauracja „Bałtyk”, obecnie nie istnieje) znajdującej się na rogu obecnych ulic Reymonta i Czarnej. W dniu 15.05.1941 r. o godzinie 10.15 na cmentarzu w Nowej Rudzie odbył się uroczysty pogrzeb miejscowych górników poległych w katastrofie. Wzięli w nim udział członkowie zarządu kopalni i przedstawiciele lokalnych władz. Tłumnie przybyli również mieszkańcy Nowej Rudy. Trumny z ciałami złożono we wspólnym grobie. Jeniec angielski został pochowany oddzielnie, prawdopodobnie w dniu 14.05.1941. Pełną listę poległych zamieszczono w sprawozdaniu spółki „Neuroder Kohlen und Thonwerke” za rok 1941.

    

    

Ryc. 5. Lista ofiar katastrofy zamieszczona w sprawozdaniu spółki „Neuroder Kohlen und Thonwerke” za rok 1941. (skan w arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M Bodlak

Ryc. 6. Nekrolog zamieszczony przez zarząd spółki „Neuroder Kohlen und Thonwerke” w lokalnej gazecie. (skan w arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M Bodlak

            Wkrótce po katastrofie władze górnicze wszczęły stosowne dochodzenie. Ustalono że wyrzut miał miejsce przy drążeniu przekopu nr 2 na głębokości 610 m. (poziom V) w polu północnym. Nastąpił po odstrzeleniu w przodku tego przekopu 10 ładunków o łącznej masie zaledwie 4,5 kg. W miejscu tym pokład „Franciszek” był przecięty uskokiem (Cis, 1971). Skutki wyrzutu zostały opisane w sprawozdaniu komisji:

… zabudowane przed wielu laty w chodniku głównym „Ferdynand” („Qu.II Sohle) na poziomie IV, na południe od przekopu 2, żelazne drzwi śluzowe zostały zniszczone na skutek gwałtownego ciśnienia powstałego przy wyrzutowym wyzwalaniu się dwutlenku węgla. Przy wszystkich drzwiach wyrwana została belka wzdłużna zachodnia z silnej żelaznej ramy, w której była zamontowana połączeniem zaczepowym. Te dwa słupy drzwiowe znalezione zostały około 5 m. na południe od drugich drzwi śluzowych. Same drzwi wykazywały znaczne zniekształcenia, ich powierzchnia oraz śruby dociskające drzwi do filcowych uszczelek były na pewnym odcinku silnie wygięte. Przez zniszczenie tych podwójnych drzwi śluzowych otwarta została dla dwutlenku węgla droga do wszystkich oddziałów kopalni, łącznie z oddziałami łupkowymi.

Ryc. 7. Oryginalny rysunek techniczny zniszczonej tamy strzałowej zbudowanej z kątowników i dębowych belek. Typowa konstrukcja stosowana w przedwojennych kopalniach zagłębia noworudzkiego (arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M. Bodlak

Wyzwolone masy gazu były tak wielkie, że w błyskawicznym tempie wypełniły szyb „Bahn” i szyb „Max”, a nawet wydostały się na powierzchnię, skażając przyległy do szybów teren. Na skutek tego wyrzutu wyrobiska na poziomie V oraz chodniki po obu stronach szybu ślepego wypełnione były na długość 60 m. aż po betonowe sklepienie węglem wyrzutowym, skałami, szynami, rurami, połamanymi lutniami, zgniecionymi wozami itp.

Roboty porządkowe rozpoczęto z użyciem aparatów ratowniczych dnia 6 czerwca 1941 roku, kiedy usunięto zalegający do tego czasu na poziomie V dwutlenek węgla. 18.06. tego roku osiągnięto zakręt do północnego chodnika kierunkowego z przekopu I poz. V. W tym miejscu nagromadziły się wśród masy powyrzutowej duże ilości zniszczonych wozów, rur, szyn, lutni, płyt, części obudowy i duże odłamy skalne do 1000 kg. Tutaj również znaleziono skonstruowane z szyn kolejowych, żelazne drzwi barykadująco-chwytne z przekopu 2. Bombardowany na tym zakręcie żelazem i skałami beton wykazywał wyrwy do 40 cm. głębokości.

Ryc.8. Fragment oryginalnego przestrzennego schematu wentylacyjnego kopalni „Ruben” z 1941 r.. (arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie) (opracowanie własne)

            W połowie sierpnia dotarliśmy do właściwego miejsca wyrzutu w przekopie 2 poz. V. Przed tym miejscem napotkano w masach powyrzutowych duże odłamy skał. W warstwach stropowych tuż przed miejscem wyrzutu odsłonięto 30 cm. grubości pasma pokładu, ukazała się stromo usytuowana wnęka zanurzeniowa, którą można uznać za kanał dostarczający dwutlenek węgla, którym zostały nasycone pokłady i wkładki węglowe leżące w warstwach stropowych „Franciszka”. Ponad miejscem strzelania znajdują się w stropie przekopu puste gardziele, niektóre o kształtach wąwozów, w których zaciśnięte są bloki skalne. Przed tym miejscem, znajdujące się w stropie przekopu przedwierty, które przed wyrzutem nie zawierały gazu dmuchają stężonym dwutlenkiem węgla …

Ryc.9. Oryginalny rysunek sytuacyjny miejsca wyrzutu z dnia 10.05.1941 r. (arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M. Bodlak

W wyniku wyrzutu przemieszczonych zostało 4112 t. węgla kamiennego i 346 t. skały płonnej (Cis, 1971). Skala zniszczeń na polu północnym była tak duża że aż do maja 1943 r. wstrzymano tu wszelkie prace. W międzyczasie w dniu 4.04.1943 r. władze górnicze wydały nowe przepisy ustalające zasady prowadzenia prac górniczych w rejonach zagrożonych wyrzutami gazów i skał (Bandurski, 1989). Znacznie spowolniły one eksploatację ale sprawiły że do końca wojny w kopalni „Ruben” nie odnotowano już żadnego spowodowanego wyrzutem wypadku śmiertelnego. Ogółem do 1945 r. zanotowano tu 568 wyrzutów. W ich efekcie śmierć poniosło 209 górników.

Ryc. 10. Raport dotyczący zagrożenia wyrzutami gazów i skał w kopalni „Ruben” ( arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M. Bodlak

Ryc. 11. Zestawienie ilościowe wyrzutów gazów i skał w kopalni „Ruben” (arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M. Bodlak

            Wydarzenia ostatnich dni wojny przebiegały tak szybko że uciekające niemieckie władze cywilne i wojskowe nie zdążyły zniszczyć kopalni. Gdy w dniu 9.05.1945 r. do Nowej Rudy wkroczyły wojska radzieckie zajęły miasto praktycznie bez walki. W kopalni stanowiska wymagające ruchu ciągłego (odwadnianie, wentylacja) były w tym dniu obsadzone przez pracowników przymusowych i jeńców wojennych, zaś cała niemiecka załoga włącznie z dozorem technicznym i administracją pozostała w domach. Następnego dnia wszyscy jednak pojawili się w pracy (Bandurski, 1989).

 

5. Kopalnia Węgla Kamiennego „Nowa Ruda” – pole „Piast”

            Do końca czerwca 1945 r. kopalnia „Ruben” pozostawała pod wojskowym zarządem Rosjan. Jej uroczyste przekazanie władzom polskim nastąpiło w dniu 7.07.1945 r. (Bandurski, 1989). Otrzymała wtedy polską nazwę „Nowa Ruda” (Jaros, 1972). Mimo iż pierwsi osadnicy pojawili się w Nowej Rudzie już w maju a pierwsze zorganizowane grupy przesiedleńców z „za Buga” w lipcu 1945 r. początkowo kopalnia borykała się z problemem braku polskich wykwalifikowanych kadr górniczych. Z tego powodu przez kilka miesięcy ograniczano skalę przymusowych wysiedleń ludności niemieckiej. Pod koniec 1945 r. górnicy niemieccy stanowili aż 88 % załogi kopalni. Sytuacja kadrowa poprawiła się nieco gdy w 1946 r. przyjechali reemigranci z Francji, Belgii i Westfalii z których wielu było górnikami. Ilość Niemców zatrudnionych w kopalni zaczęła spadać ale i tak pod koniec 1946 r. stanowili oni jeszcze 40 % a do końca lat 40-tych jeszcze około 25 % stanu jej załogi (Bandurski, 1989).

            Nowe władze szybko przekonały się jak poważnym zagrożeniem dla działalności kopalni są wyrzuty gazów i skał. Pierwszy z nich wydarzył się już w dniu 28.06.1945 r. Nastąpił w chodniku drążonym w pokładzie „Roman” na głębokości 590 m. po odstrzeleniu 4 otworów (zdetonowano 2,4 kg materiałów wybuchowych). W wyniku tego wyrzutu gwałtownie uwolnionych zostało 1840 t. węgla kamiennego i 15 t. skały płonnej (Cis, 1971). Nie pociągnął on jednak za sobą żadnych ofiar śmiertelnych.

            Znacznie groźniejszy w skutkach był kolejny wyrzut w dniu 17.09.1945 r. Miał on miejsce na głębokości 615 m, w chodniku głównym, w pokładzie „Franciszek”, na północ od szybiku ślepego nr I, na poziomie V (pole północne). Nastąpił po odstrzeleniu 12 otworów (zdetonowano 7 kg materiałów wybuchowych). W wyniku tego wyrzutu przemieszczonych zostało 3501 t. węgla kamiennego i 111 t. skały płonnej (Cis 1971). Przez następne 24 godziny szybem wentylacyjnym „Drogosław” nieustannie wydobywał się dwutlenek węgla. Spływał on następnie doliną rzeki Włodzica w kierunku centrum Nowej Rudy, zagazowując obszar o powierzchni 2000x700 na wysokość około 1,2 m od powierzchni terenu. Wśród osób przechodzących w tym czasie koło szybu jedna zmarła na miejscu a dwudziestu innym musiano udzielić pomocy medycznej z powodu zatrucia (Bandurski, 1989).

            Rok później w dniu 24.09.1946 r. w tym samym chodniku, w pokładzie „Franciszek” na głębokości 625 m. miał miejsce kolejny katastrofalny wyrzut. Nastąpił on po odstrzale 30 otworów (zdetonowano 15 kg materiałów wybuchowych). W wyniku tego wyrzutu gwałtownie uwolnionych zostało 2700 t. węgla kamiennego i 526 t. skał płonnych (Cis, 1971). Co ciekawe możliwość jego zaistnienia została wcześniej przewidziana ale obserwatorzy umieszczeni w przekopach głównych na poziomach III i IV, nie stwierdzili po odstrzale zwiększonej zawartości dwutlenku węgla w powietrzu kopalnianym. Gdy jednak zaczęły napływać informacje o wystąpieniu silnego wyrzutu, chcąc uniknąć powtórzenia sytuacji sprzed roku zdecydowano się zatrzymać wentylator na szybie „Drogosław”. Spowodowało to zmianę kierunku przepływu dwutlenku węgla, który po przedostaniu się niekontrolowanym przekopem nr 2 na poziomie II do szybu „Piast”, zaczął zagrażać załodze pola południowego. Pięciu górników uległo tam śmiertelnemu zatruciu. Pozostali zdążyli uciec przez pole łupkowe, a następnie wyrobiskami na poziomie III dotarli do szybu którym wyjechali na powierzchnię. Ponadto mimo zatrzymania wentylatora na szybie „Drogosław” dwutlenek węgla jeszcze do godziny 3.00 rano dnia następnego samoistnie wypływał nim na powierzchnię. Tam rozprzestrzenił się wokół zabudowań nadszybia i pobliskiej fabryki „Jordana”. Strażnik tej fabryki w wyniku zatrucia stracił przytomność (Bandurski, 1989).

            Wydarzenia te sprawiły że w dniu 6.12.1946 r. wprowadzono w życie pierwsze oparte na polskim prawie górniczym przepisy regulujące sposoby eksploatacji pokładów w polach zagrożonych wyrzutami gazów i skał (Bandurski, 1989).

            We wrześniu 1947 r. zatwierdzono pierwszy plan trzyletni dla kopalń Noworudzkiego Zagłębia Węglowego. W odniesieniu do wielkości wydobycia łupku ogniotrwałego i produkcji łupku prażonego (wznowionego w marcu 1946 r.) został on w całości wykonany a nawet o kilka procent przekroczony ale w odniesieniu do wielkości wydobycia węgla kamiennego plan ten był niewykonalny. Nie uwzględniał on specyfiki tutejszych złóż, trudności w ich eksploatacji oraz konieczności wybierania coraz bardziej peryferyjnych i jakościowo gorszych części zniszczonych pokładów. Poza tym zakładał zbyt małe fundusze na modernizację mocno już zużytych maszyn i urządzeń. Na te trudności nakładały się jeszcze problemy kadrowe. Niemożność skompletowania załóg, niskie kwalifikacje górników, liczne zwolnienia lekarskie oraz częste odejścia lub porzucenia pracy prowadziły do drastycznego spadku wydajności. Sytuacji nie poprawiło wydłużenie czasu pracy i wprowadzenie pracy w niektóre niedziele. Problemy te ujawniły się najostrzej w drugim półroczu 1947 r. w związku z wznowieniem akcji wysiedlania Niemców (Bandurski, 1989).

            O niskich kwalifikacjach załogi świadczy wypadek jaki zdarzył się w dniu 11.06.1948 r. w ścianie pokładu „Roman” z chodnika nr 3 (pole północne), na głębokości 520 m. (poziom V). W czasie pracy w przodku tego chodnika nastąpił niewielki (16 t. węgla kamiennego i 1 t. skał płonnych) wyrzut w strefie zaburzonej tektonicznie (Cis, 1971). Towarzyszył mu donośny huk. Dwóm pracującym tam górnikom z trudem udało się ujść z życiem. Przyczyn tego wyrzutu nie ustalono ale prawdopodobnie był on spowodowany tym że wbrew przepisom do urabiania użyto materiałów wybuchowych zamiast kilofów (Bandurski, 1989).

            W dniu 12.03.1948 r. połączono kopalnie „Nowa Ruda” w Nowej Rudzie, „Przygórze” w Przygórzu i „Jan” w Słupcu tworząc jedno przedsiębiorstwo o nazwie Kopalnia Węgla Kamiennego „Nowa Ruda” (Jaros, 1972).

            Lata 1949-1956 były najtrudniejszym okresem w powojennej historii kopalń noworudzkich. Narzucone im kolejnym planem tym razem sześcioletnim zadania produkcyjne również okazały się niewykonalne. Obcięcie środków inwestycyjnych wstrzymało rozpoczętą z wielkim trudem modernizację kopalń. Aby zatem utrzymać wzrost wydobycia węgla kamiennego zastosowano między innymi eksploatację podpoziomową zwiększając jednocześnie ilość oddziałów wydobywczych i eksploatowanych pokładów. Powodowało to wydłużenie dróg transportu dołowego (do 65 km) podnosząc koszty wydobycia. Z kolei wydłużenie dnia pracy skracało czas przeznaczony na niezbędne remonty doprowadzając do jeszcze szybszego zużycia maszyn i urządzeń. W odniesieniu do łupków ogniotrwałych plan sześcioletni zakładał zwiększenie produkcji dzięki mechanizacji pieców prażalniczych. Niestety próbne uruchomienie zmechanizowanego pieca szybowego nie powiodło (Bandurski, 1989).

            Prowadzono również złą politykę kadrową polegającą na zatrudnieniu kobiet, żołnierzy, junaków ze „Służby Polsce” i więźniów. Efektem tego były przerosty zatrudnienia, duża płynność załóg, dalszy spadek kwalifikacji górników i obniżenie ogólnej wydajności pracy. Wzrosła także liczba wypadków. Sytuację pogarszały jeszcze stosowane przez władze częste aresztowania i rewizje (Bandurski, 1989).

            W dniu 24.02.1953 r. z obszaru górniczego kopalni „Nowa Ruda” wydzielono kopalnię „Jan” w Słupcu tworząc z niej samodzielną jednostkę górniczą o nazwie Kopalnia Węgla Kamiennego „Słupiec” (Jaros, 1972).

            Po 1956 r. w noworudzkim górnictwie węgla kamiennego nastąpiły istotne zmiany. Polepszono zaopatrzenie materiałowe, wprowadzono planową eksploatację i rozpoczęto modernizacje kopalń doprowadzając do wzrostu wydobycia. Nie bez wpływu na sytuację w górnictwie była również reforma polityki kadrowej. Wzrost płac, skrócenie czasu pracy, poprawa bezpieczeństwa, zakaz zatrudniania kobiet do prac fizycznych na dole, rezygnacja z zatrudniania żołnierzy przyczyniły się do wzrostu atrakcyjności zawodu górnika. To z kolei powodowało zmniejszenie płynności zatrudnienia tworząc warunki do ograniczenia liczby pracowników przy jednoczesnym wzroście wydajności (Bandurski, 1989).

            W dniu 22.10.1958 r. na polu „Piast” kopalni „Nowa Ruda” nastąpił wyrzut gazów i skał o niespotykanej dotychczas sile. Miał on miejsce na głębokości 518 m w chodniku badawczym prowadzonym w kierunku południowym. Chodnik ten był drążony w celu zbadania jakości oraz warunków zalegania drugiej ławy łupku ogniotrwałego. Odwiert badawczy wykonany na początkowym odcinku tego chodnika wykazał że bezpośrednio w jego stropie leży pierwsza ława łupku a około 9,5 m. wyżej pokład węgla kamiennego „Franciszek”. Sytuacja uległa jednak zasadniczej zmianie gdy po przejściu uskoku chodnik wszedł niespodziewanie w pierwszą ławę łupku ogniotrwałego. W dniu 6.09.1958 r. po odstrzale na przodku 11 otworów nastąpiły w nim dwa małe wyrzuty. Ich źródłem były zalegające w łupku cienkie warstewki węgla kamiennego. Łączna masa wyrzuconego węgla kamiennego i skał wynosiła około 110 t. Aby wyjaśnić przyczynę tych wyrzutów w dniu 15.10.1958 r. odwiercono w nim kolejny otwór badawczy. Wykazał on że spąg pokładu „Franciszek” znajduje się już tylko 3,4 m. powyżej stropu chodnika. Nadciśnienie pomierzone w tym otworze wynosiło 1,7 atm. (norma według przepisów z 1949 r. dopuszczała 0,3 atm.). W dniu 18.10.1958 r. po wydrążeniu kolejnych 1,5 m chodnika (miał on już wtedy długość około 100 m) stwierdzono w przedwiertach że spąg pokładu „Franciszek znajduje się zaledwie 1,7 m. powyżej jego stropu. Nadciśnienie gazu zmierzone w jednym z tych przedwiertów sięgało 2 atm. czemu towarzyszył gwałtowny wypływ dwutlenku węgla. Postanowiono zatem wykonać odstrzał w celu wywołania kontrolowanego wyrzutu. W stropie na przodku chodnika odwiercono 12 otworów strzałowych o długości 1,2-2,4 m. W otworach tych założono ładunki wybuchowe (barbaryt powietrzny AG) o łącznej wadze 11,6 kg. Stanowisko górnika strzałowego ulokowano za tama strzałową znajdującą się w przekopie nr 2 na poziomie V. Odstrzału dokonano w dniu 22.10.1958 r. o godzinie 1.55. Natychmiast po odstrzale nastąpił wyrzut, który trwał około 15 minut. Na tamach nr 2 i 3 na poziomie IV stwierdzono gwałtowny wzrost ciśnienia gazu. Nacisk był tak silny (powyżej 3 atm.) że spowodował utworzenie się szczelin w betonowych obramowaniach stalowych drzwi tych tam. Szczelinami tymi z sykiem wypływało najpierw powietrze a potem dwutlenek węgla. W tej sytuacji zapadła decyzja o ewakuacji znajdujących się tam górników strzałowych poza obręb pola północnego. Wkrótce potem gaz rozprzestrzenił się po innych wyrobiskach kopalni znajdując ostatecznie ujście na powierzchnię szybem wentylacyjnym nr I („Drogosław”) i szybikiem W2. Na szybie „Drogosław” załoga mimo wypływającego nim dwutlenku węgla zdołała włączyć wentylator poczym oddaliła się na bezpieczną odległość. Ciśnienie wypływającego dwutlenku węgla było jednak tak duże że spowodowało samoistne otworzenie się klap zabezpieczających przed jego samowypływem na powierzchnię. Dopiero przybyli około godziny 3.00 ratownicy w aparatach tlenowych zdołali te klapy zamknąć. Nie powstrzymało to jednak samowypływu dwutlenku węgla zmuszając ich do ewakuacji. Obsługa szybu „Drogosław” mogła powrócić na miejsce pracy dopiero około godziny 4.30 po ustaniu wypływu gazu z szybu. Rano (około godziny 6.00) stwierdzono również że ciśnienie wydobywającego się dwutlenku węgla odrzuciło na odległość 4 m ważące około 2 t. zamknięcie korony szybiku W2. Na dół kopalni pierwszy zastęp ratowników zjechał dopiero 23.10.1958 r. o godzinie 5.45. Stwierdzili oni że na poziomie IV nie ma już dwutlenku węgla, w związku z czym można tam było otworzyć drzwi w tamach strzałowych znajdujących się w przekopach nr 2 i 3 (Bandurski, 1989; Cis 1971).

Ryc. 12. Rozmieszczenie mas powyrzutowych w wyrobiskach V i IV poziomu (arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M. Bodlak

            W wyniku tego wyrzutu gwałtownie uwolnionych zostało około 5000 t. węgla kamiennego i skał płonnych. Ponadto 2000 t. zalegało jeszcze w kawernie powyrzutowej. Masy powyrzutowe wypełniły około 690 m. wyrobisk na poziomie V a w ślepym szybiku nr 1 łączącym poziom V z poziomem IV sięgały na wysokość 6 m. Dodatkowo w nadszybiu tego szybiku na poziomie IV znajdowało się jeszcze około 40 t. mas powyrzutowych. Ilość wydzielonego dwutlenku węgla oszacowano na około 750000 m3. Wyrzut ten był wówczas największym w Polsce i drugim co do wielkości na Świecie. Należy przy tym podkreślić że został on wywołany w sposób kontrolowany i nie pociągnął za sobą żadnych ofiar (Bandurski, 1989; Cis 1971).

            Zwiększająca się siła wyrzutów sprawiła że w kopalni zaczęto prowadzić doświadczenia z kratami przeciwwyrzutowymi. Początkowo miały one konstrukcję drewnianą. Pierwszą taką kratę zabudowano w dniu 7.06.1959 w chodniku podścianowym na północ od przekopu nr 2  na poziomie V. Ponieważ drewno miało zbyt małą wytrzymałość zaczęto wprowadzać bardziej odporne elementy metalowe. Ostatecznie po licznych zmianach koncepcji przekształciły się one w zapory metalowe. Były one wykonane ze stojaków obitych siatką bez użycia jakichkolwiek elementów drewnianych. Pierwszą całkowicie stalową kratę zaporową zabudowano w dniu 3.05.1963 w chodniku głównym pokładu „Roman” na poziomie V. Była ona wykonana z prostowanej obudowy typu TH (Bandurski, 1989). Zapory te umożliwiły ograniczenie skutków i zasięgu wyrzutów. Wkrótce stanowiły one już stały element wyposażenia chodników a w uzasadnionych przypadkach również zagrożonych wyrzutami ścian eksploatacyjnych.

            W 1965 r. ukończono modernizację szybu „Piast II” który stał się teraz głównym szybem wydobywczym i zjazdowym kopalni „Nowa Ruda” umożliwiając gruntowną rekonstrukcję i przebudowę pozostałych szybów i wyrobisk pola „Piast”. Zmieniono przy tym system transportu urobku i wentylacji, rozbudowano zakład przeróbczy i składowiska węgla. Zmiany te doprowadziły do wzrostu produkcji (Bandurski, 1989).

            W dniu 26.101969 r. wydarzył się kolejny i jak się później okazało największy w całej historii kopalni „Nowa Ruda” wyrzut dwutlenku węgla. Miał on miejsce w przekopie nr 3 na głębokości 753 m. Przekop ten był prowadzony na poziomie VI pola „Piast” w celu udostępnienia tam do eksploatacji pokładu „Franciszek”. Tuż przed wejściem w pokład odwiercono w nim 60 otworów strzałowych (30 w węglu kamiennym i 30 w skale płonnej). Odstrzału dokonano ze stacji zlokalizowanej przed tamą strzałową w przekopie nr 2 na poziomie IV zużywając do tego celu 45 kg materiałów wybuchowych. Pięć minut po odstrzale nastąpił potężny wyrzut. W jego wyniku gwałtownie uwolnionych zostało około 820000 m3 dwutlenku węgla oraz około 3000 t. węgla kamiennego i skał płonnych. Masy powyrzutowe zasypały 630 m przekopu. Ciśnienie wydobywającego się gazu było tak duże że spowodowało zatrzymanie silnika napędzającego wentylator na szybie „Drogosław” (Bandurski, 1989, Materiały, 1976).

Ryc. 13. Jeden z chodników całkowicie wypełniony masą powyrzutową (arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie)

            Aby zapowiedz w przyszłości podobnym tragicznym wypadkom w 1970 r. opracowano metodę hydraulicznego wymywania węgla kamiennego przy udostępnianiu pokładów na nowych poziomach eksploatacyjnych (Bandurski, 1989).

            Na początku lat siedemdziesiątych XX w. kontynuowano dalszą przebudowę kopalni „Nowa Ruda”. W październiku 1970 r. na polu „Piast” ukończono drążenie upadowej „Eugeniusz”. Umożliwiło to utworzenie niezależnego systemu wentylacji dla oddziału G-8 od wychodni do poziomu +240 m. i likwidację takiegoż w polu południowym. Starano się również wprowadzić jak największą mechanizacje prac górniczych (Bandurski, 1989). W dniu 1.07.1971 r. w celu podniesienia rentowności produkcji ponownie połączono kopalnie „Nowa Ruda” i „Słupiec” w jedno przedsiębiorstwo o nazwie Kopalnia Węgla Kamiennego „Nowa Ruda” tym razem jednak z siedzibą w Słupcu (Jaros, 1972). Modernizacja kopalń i wzrost wydajności pracy przyczyniły się do stałego wzrostu wydobycia węgla kamiennego. W 1971 r. przekroczyło ono milion ton. (Bandurski, 1989). Niestety efektem intensyfikacji robót górniczych był wyraźny wzrost ilości i wielości wyrzutów. W 1967 r. było ich tylko 6 a w 1972 już 72. Pojawiło się również zjawisko tzw. „ciężkich strzałów” czyli większej niż planowano głębokości odstrzałów. Na przykład strzelano na głębokość 1,2 m. a w rzeczywistości odstrzał miał 3-5 m. głębokości. Coraz bardziej zaczęto sobie wówczas zdawać sprawę że bez zastosowania skutecznych metod zwalczania wyrzutów gazów i skał kontynuowanie wydobycia na całym polu „Piast” będzie trudne a za jakiś czas może stać się wręcz niemożliwe. Aby rozwiązać ten problem zintensyfikowano wprowadzanie w kopalni nowych rozwiązań technicznych. W 1971 r. wykonano własnym sumptem w warsztatach przykopalnianych samoklinującą, stalową kratę przeciwwyrzutową. Została ona próbnie zamontowana w chodniku podścianowym pokładu „Roman” w rejonie przekopu nr 3 (poziom -190 m). Jej zastosowanie dało pozytywny rezultat dlatego wkrótce podobne kraty zaczęto montować także w innych zagrożonych wyrzutami wyrobiskach kopalni. W tym samym roku opracowano również i próbnie zastosowano dwuzabiorowe strzelanie prowokujące wyrzut. W wyniku wprowadzenia tych innowacji osiągnięto znaczący postęp w walce ze skutkami wyrzutów gazów i skał. Niestety w kopalni występowały również zagrożenia innej natury. W drugiej połowie maja 1971 r. w wyniku ulewnego deszczu woda wdarła się do upadowej „Eugeniusz” niszcząc w niej obudowę na odcinku 100 m. Jeden z pracowników zatrudnionych na poziomie II (+240 m) zginął w zatopionym wyrobisku (Bandurski, 1989).

            W związku ze wzrostem zainteresowania bogatymi pokładami węgla kamiennego dawnej kopalni „Wacław” opracowano projekt rozpoznania zasobów w niewyeksploatowanych jeszcze partiach tego złoża. Zakładał on wykonanie z powierzchni czterech otworów wiertniczych oraz wydrążenie z pola „Piast” przekopu badawczego. Na podstawie analizy rdzeni uzyskanych z otworów potwierdzono wcześniejsze ustalenia o w miarę regularnym zaleganiu tego złoża. Jego zasoby do głębokości 1000 m miały wynossić około 71 mln ton węgla koksującego. Drążenie przekopu „C” (nazwanego tak od nazwiska Józefa Cisa - naczelnego dyrektora Dś ZPW, który był inicjatorem tego projektu) rozpoczęto w 1971 r. Przekop ten prowadzony był na poziomie V (-110) z rejonu szybu wentylacyjnego „Drogosław” na polu „Piast” w kierunku szybu „Ludmiła” (dawniej „Kurt”) na polu „Wacław”. Do 1974 r. osiągnął on długość 1142 m. Na odcinku tym nie wystąpiły żadne zagrożenia związane z wyrzutami gazów i skał. Sytuacja ta uległa zasadniczej zmianie po wejściu przodkiem przekopu w warstwy żaclerskie z pokładami węgla kamiennego grupy 300 i 400. Najpierw w dniu 1.03.1974 r. nastąpił nieoczekiwany wypływ dwutlenku węgla (Materiały, 1978). Nie spowodował on jednak żadnych szkód i po krótkim przestoju spowodowanym koniecznością przewietrzenia wyrobiska powrócono do pracy. Kolejny znacznie groźniejszy wyrzut miał miejsce w dniu 9.08.1974 r. Nastąpił on wkrótce po tym jak w przodku dokonano odstrzału (zdetonowano 60 kg materiałów wybuchowych). W wyniku tego wyrzutu gwałtownie uwolnionych zostało 20000 m3 dwutlenku węgla oraz 1840 t. skał. Masy powyrzutowe zasypały 187 m przekopu (Materiały, 1978).

 

Ryc. 14. Skutki wyrzutu w przekopie “C” z dnia 9.08.1974 r. (arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M. Bodlak

            W dniu 25.04.1975 r. w odległości zaledwie 11 m. od poprzedniego wydarzył się kolejny wyrzut. Nastąpił on po wykonaniu w przodku odstrzału do którego zużyto 58,5 kg materiałów wybuchowych. W wyniku tego wyrzutu gwałtownie uwolnionych zostało 13000 m3 dwutlenku węgla oraz 1244 t. skał. Masy powyrzutowe wypełniły przekop na długości 178 m (Materiały, 1978).

Ryc. 15. Skutki wyrzutu w przekopie „C” z dnia 24.05.1975 r. (arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M. Bodlak

            Wszystkie trzy wyżej opisane wyrzuty w przekopie „C” wystąpiły w piaskowcach i zlepieńcach a nie jak dotychczas w pokładach węgla kamiennego i ławach łupku ogniotrwałego. Było to dla tutejszych górników zupełnie nowe zjawisko. Ponieważ nie potrafiono przewidzieć jego skutków postanowiono wstrzymać dalsze prace przy drążeniu przekopu „C” do czasu sporządzenia przez Komitet Górnictwa PAN stosownej ekspertyzy (Analiza, 1987).

            Rosnąca ilość i wielkość wyrzutów sprawiała że w kopalni nieustannie starano się wprowadzać różnego rodzaju innowacje techniczne mające na celu skuteczne rozwiązanie tego problemu. Ciekawe wnioski wyciągnięto m. in. z prowadzonej tu od dziesięcioleci eksploatacji odprężającej. Polegała ona na wybieraniu z wyprzedzeniem metodą na zawał konkretnego pokładu węgla kamiennego lub ławy łupku ogniotrwałego aby odprężyć inne leżące powyżej i poniżej niego pokłady. Do 1971 r. a szczątkowo aż do 1982 r. rolę tą pełnił pokład „Roman”, a później do 1976 r. trzecia ława łupku ogniotrwałego. Dzięki tej metodzie udało się skutecznie ograniczyć ilość i wielkość wyrzutów w 6 innych pokładach węgla. Problem leżał jednak w tym jak odprężyć sam pokład odprężający. Najprostszym rozwiązaniem było usunięcie części węgla z calizny poprzez wyprzedzające wiercenie małośrednicowych (ø 42 mm.) otworów odprężających. Po raz pierwszy metodę tą zastosowano w praktyce pod koniec marca 1974 r. w chodniku podścianowym w pokładzie 410/2+412 w oddziale G-4 na poziomie VI. Dała ona bardzo pozytywne rezultaty doprowadzając do znacznego zmniejszenia się liczby wyrzutów. W latach następnych wprowadzono ją stopniowo także w innych wyrobiskach eksploatacyjnych kopalni a od 1975 r. była już stosowana we wszystkich przodkach przygotowawczych (Bandurski, 1989).

Od marca do maja 1975 r. w przekopie nr 3 na poziomie VII prowadzono również próby odprężania pokładów wyrzutowych przez hydrauliczne wymywanie węgla. Dzięki temu udało się uniknąć dużego wyrzutu. Poza tym dbano również o poprawę bezpieczeństwa pracy górników. W tym celu w 1975 r. przeprowadzono m. in. pierwsze próby wzmocnienia słabych odcinków stropu w wyrobiskach poprzez wtryskiwanie w szczeliny skalne pianki poliuretanowej. W chodnikach prowadzonych w skałach litych zaczęto z kolei stosować (1976 r.) obudowę z betonu natryskowego. Obudowa taka skutecznie zabezpieczała wyrobisko przed wypadaniem ze stropu i ociosów bloków skalnych, zwiększając jednocześnie jego przekrój użyteczny i obniżając opory przepływu powietrza. Jej zastosowanie wydatnie zmniejszało również zużycie obudowy ŁP i opinki (Bandurski, 1989).

            W 1975 r. zakończono przebudowę i częściową rozbudowę pola „Piast”. Wzrost stopnia mechanizacji prac górniczych (do 35% przy urabianiu i do 74,5% przy ładowaniu) wpłynął na znaczne zwiększenie eksploatacji. W 1976 r. kopalnia osiągnęła największe w swojej historii wydobycie 1285827 t. węgla kamiennego (Bandurski, 1989). Niestety był to tylko połowiczny sukces gdyż zwiększone zadania produkcyjne musiano realizować, prowadząc eksploatację w stale pogarszających się warunkach geologiczno-górniczych. Aby nie złamać zasad prawidłowej gospodarki złożem konieczne stało się wybieranie coraz mniej wydajnych a coraz bardziej pracochłonnych i niebezpiecznych pokładów. Na efekty takiej polityki nie trzeba było długo czekać.

            W dniu 7.09.1976 r. na polu „Piast” wydarzył się kolejny tragiczny w skutkach wyrzut. Nastąpił on ścianie nr 7 w pokładzie 410/2+412 na głębokości 682 m (Materiały, 1978). Eksploatowany tu pokład węgla kamiennego miał zmienną grubość 1,5-3,4 m. i nachylenie 20-25o. W jego środkowej części występowało zaburzenie o zrzucie 1,5 m które biegło skośnie do frontu ściany. Nie powodowało ono jednak przerwania ciągłości warstw. Miąższość pokładu węgla malała tu miejscami do zaledwie 0,5 m. Poza strefą uskokową był on jednak w miarę regularny i nie wykazywał żadnych dodatkowych zaburzeń (Sprawozdanie, 1977).

            Ściana nr 7 została uruchomiona w dniu 1.10.1971 r. Była prowadzona w nieodprzężonej partii pokładu. Urabiano ją wyłącznie przy użyciu materiałów wybuchowych odpalanych centralnie z powierzchni. Aby ograniczyć ilość wyrzutów stosowano strzelanie wstrząsowo-urabiające, odprężające i prowokujące. Ze względu jednak na zbyt mały postęp i duże zagrożenie w dniu 1.04.1975 r. została zatrzymana. Konieczność nadgonienia opóźnień w wykonaniu rocznego planu wydobycia węgla kamiennego sprawiła że w dniu 1.04.1976 r została ona ponownie uruchomiona. Załoga informowała jednak o występujących w tym rejonie silnych wstrząsach górotworu. Aby zminimalizować ryzyko ewentualnego wyrzutu zaczęto więc odprężać pokład wiercąc w odstępach 2-5 m wyprzedzające otwory odprężające o długości 15 m. (Bandurski, 1989).

            W dniu 7.09.1976 r. front robót znajdował się już w odległości 254 m od miejsca rozpoczęcia eksploatacji. Ściana miała wtedy długość 186 m. W tym dniu na zmianie B pracowało na niej tylko czterech doświadczonych górników, nadzorowanych przez sztygara CO2. Wiercili oni otwory odprężające w strefie zaburzenia tektonicznego. Początkowo nic nie wskazywało że istnieje jakiekolwiek zagrożenie wyrzutem. Gdy jednak zaczęto wiercić otwór usytuowany poniżej głównego uskoku nastąpiła seria wstrząsów a zaraz po niej nieco silniejszy niż zwykle wypływ dwutlenku węgla i miału węglowego. Wiercenie natychmiast przerwano. Wkrótce potem rozwijający się wyrzut gazów i skał wypełnił masami powyrzutowymi 134 m. wyrobiska na ścianie nr 7 i 45 m. chodnika podścianowego. Częściowo zasypane zostały również wyloty chodników odprowadzających zużyte powietrze ze ściany nr 3 w pokładzie 405. Spowodowało to znaczne ograniczenie przepływu powietrza w rejonie przekopu nr 2. W samym przekopie napływający w dużych ilościach dwutlenek węgla spowodował odwrócenie prądu powietrza. Zagazowaniu uległy również chodnik główny w ławie 3 łupku ogniotrwałego oraz chodnik kierunkowy na poziomie VI. W sumie strefa bezpośredniego zagrożenia objęła cały oddział G-1, część północną oddziału G-3 i główne drogi odprowadzania zużytego powietrza na poziomie VII. W jej obrębie znalazło się 88 górników, którzy zostali zaskoczeni przez cofnięte gazy powyrzutowe. O godzinie 17.05 dyżurny elektryk obsługujący rozdzielnię w rejonie szybu ślepego nr III na poziomie VI przekazał do centralnej dyspozytorni pierwszą informację o zwiększonej zawartości dwutlenku węgla w powietrzu. W chwilę potem wszczęto alarm i zaczęto organizować akcję ratowniczą. Wzięło w niej udział 15 zastępów ratowniczych ze wszystkich kopalni Dolnośląskiego Zagłębia Węglowego. Pięć dalszych zastępów pozostawało do dyspozycji Kopalnianej Stacji Ratownictwa Górniczego. Natychmiast ewakuowano na powierzchnię całą nie związaną z akcją ratowniczą załogę pola „Piast”. Ze strefy bezpośredniego zagrożenia udało się bezpiecznie wyprowadzić 71 górników. Z tej liczby 37 osób z objawami zatrucia dwutlenkiem węgla musiano poddać hospitalizacji (Jan Gruszka, ładowacz w przekopie nr 3, na poziomie IV, zmarł w drodze do szpitala), a 34 mniej poszkodowanych po udzieleniu pierwszej pomocy zwolniono do domów. Do godziny 21.45 wydobyto również ciała 16 ofiar katastrofy. Dziesięciu górników zginęło w rejonie przekopu nr 2 na poziomie VI (młodsi górnicy: Ryszard Bednarski i Spirydon Chrubczyk, górnicy: Marian Mrukowski, Kryspin Orłowski i Franciszek Roślicki, ładowacze: Jerzy Plewniak, Franciszek Szober, sztygar CO2 mgr inż. Sergiusz Surowiec), dwaj w przekopie pochyłym z poziomu -160 na poziom -190 (młodszy górnik Ryszard Prochownik i inspektor BHP Franciszek Czerniak), jeden w ścianie ławy 2 łupku ogniotrwałego (górnik Edmund Wiśniewski) oraz trzej w chodniku podścianowym w pokładzie 405 (młodsi górnicy: Ryszard Perełka i Henryk Owczarek, górnik Czesław Jadczak). Po ponownym przeliczeniu załogi okazało się że brak jest jeszcze ładowacza Alfreda Poznańskiego zatrudnionego przy obsłudze urządzeń odstawczych w chodniku podścianowym w pokładzie 410/2+412. Jego ciało przysypane grubą warstwą mas powyrzutowych znaleziono tam dopiero dniu 9.09.1976 r. o godzinie 11.30. Ostatecznie akcję ratowniczą zakończono w dniu 11.09.1976 r. o godzinie 11.30 (Sprawozdanie, 1977).

Ryc. 16. Szkic sytuacyjny miejsca wyrzutu z dnia 7.09.1976 r. (arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M. Bodlak

            W wyniku tego niespodziewanego gwałtownie uwolnionych zostało 180000 m3 dwutlenku węgla oraz 1500 t węgla kamiennego i skał płonnych. Masy powyrzutowe zasypały 190 m wyrobisk (Materiały, 1978). Po przeanalizowaniu przyczyn i okoliczności jego zaistnienia uznano że mógł on zostać wywołany wierceniem długich otworów odprężających. Skutkiem tego była decyzja o zaprzestaniu stosowania tej metody do odprężania pokładów węgla kamiennego w kopalni „Nowa Ruda”. Na początku 1977 r., po serii kilkunastu wyrzutów zdecydowano się jednak na wznowienie wyprzedzających wierceń odprężających. Ich wykonywania zabroniono jedynie w strefach zaburzonych tektonicznie. Metodę tą skutecznie stosowano na polu „Piast” do 1981 r. kiedy to po bezsensownej zmianie przepisów musiano z niej zrezygnować (Bandurski, 1989).

            Realizując zalecenia powypadkowe w dniu 18.09.1977 r. uruchomiono na polu „Piast” kopalnianą Stację Geofizyczną. Miała ona za zadanie ciągłą rejestrację wstrząsów górotworu i określanie ich wpływu na zagrożenie wyrzutami gazów i skał. W ciągu roku działalności tej stacji ustalono że głównym miejscem powstawania wstrząsów był rejon złoża leżący w bliskim sąsiedztwie intruzji gabra. Niestety sam moment wyrzutu ze względu na zbyt małą czułość aparatury mikrosejsmicznej nie mógł być przez nią rejestrowany. Zauważono jednak że największa ilość wyrzutów występuje w czasie pierwszych pięciu godzin po strzelaniu (Bandurski, 1989).

            Doposażenie Stacji Geofizycznej w bardziej czułą aparaturę do zaowocowało tym że już wkrótce potrafiono zarejestrować nie tylko sam wyrzut ale i wszystkie towarzyszące mu zjawiska. Z przeprowadzonych obserwacji wynikało że zjawisko wyrzutu poprzedzone jest wzrostem aktywności sejsmoakustycznej górotworu. Istnieje zatem związek pomiędzy tą aktywnością a mającym nastąpić wstrząsem. Nie jest to jednak zależność proporcjonalna w związku z czym nie da się z góry ustalić siły wyrzutu. Prowadzone badania umożliwiły lokalizację w górotworze stref o podwyższonych naprężeniach, określenie rozkładu naprężeń wokół wyrobisk a z czasem również dokładniejsze określenie stopnia zagrożenia wyrzutem w skałach znajdujących się jeszcze przed czołem przodka wyrobiska. Niestety działania te nie były w stanie doprowadzić do całkowitego wyeliminowania zagrożeń związanych z wyrzutami gazów i skał (Bandurski, 1989).

            W dniu 3.10.1979 r., w oddziale G-1 na polu „Piast” kopalni „Nowa Ruda” zdarzył się następny, niespodziewany i tragiczny w skutkach wyrzut gazów i skał. Miał on miejsce na głębokości 630 m., w chodniku podścianowym ściany 3/1 w pokładzie 410/3+412 na południe od przekopu nr 2. Poprzedniego dnia na zmianie II nawiercono tu silnie zgazowany pokład węgla. Leżał on na głębokości 2,7 m. poniżej spągu chodnika. Ciśnienie gazu zmierzone w jednym z otworów sięgało 3,5 atm. W związku z powyższym podjęto decyzję o strzelaniu wstrząsowym aby wywołać kontrolowany wyrzut. W tym celu odwiercono 7 otworów o długości 1,8 m każdy. W dniu 3.10.1979 r. na zmianie I wywiercone poprzedniego dnia otwory skrócono do 1 m poprzez ich częściowe wypełnienie przybitką z gliny. Ponadto podjęto decyzję o odwierceniu dodatkowych otworów o tej samej długości. O godzinie 15.30 dwaj wiertacze zmiany II, kontynuujący prace wiertnicze w przodku chodnika podścianowego meldowali że do wywiercenia pozostało im jeszcze 8 otworów w kamieniu i 7 w węglu. Nie zaobserwowali przy tym żadnych objawów mogących świadczyć o zbliżającym się wyrzucie. W związku z decyzją że strzelanie odbędzie się tego dnia na zmianie III dwaj inni górnicy zajęli się przeniesieniem trzeciej kraty zaporowej zamontowanej obecnie w odległości 30 m. od przodka między przodek i pierwszą kratę. Do godziny 18.50 krata ta była już prawie całkowicie zabudowana w nowym miejscu. O godzinie 18.53 w wyrobiskach oddziału G-1 na chwilę ustał przepływ powietrza. Zaraz potem włączył się alarm sygnalizujący o zaistniałym wyrzucie. Natychmiast też podjęto akcję ratowniczą. Wzięło w niej udział 10 zastępów ratowniczych. Dwa inne zastępy pozostawały w rezerwie. O godzinie 19.05 nakazano wyjazd na powierzchnię całej nie związanej z akcją ratowniczą załogi pola „Piast”. Ze strefy bezpośredniego zagrożenia udało się bezpiecznie wyprowadzić 46 osób. Tylko trzy z nich wymagały udzielenia pierwszej pomocy. Poszukiwanie ofiar katastrofy trwało do godziny 8.52 dnia 4.10.1979 r. Odnaleziono ciała 7 górników. Czterech z nich zginęło w chodniku podścianowym (młodszy górnik T. Biela, ładowacz Waldemar Pawlak, górnicy: W. Wachała i J. Majcher), dwóch na ścianie 3/1 (górnik J. Kaczmarek i sztygar zmianowy Bronisław Piosik) oraz jeden w przekopie nr 2 koło dukli (L. Kaczmarski). Akcję usuwania skutków wyrzutu zakończono w dniu 8.10.1979 r. (Wyniki, 1979).

Ryc. 17. Szkic sytuacyjny miejsca wyrzutu z dnia 3.10.1979 r. (arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M. Bodlak

            Wyrzut nastąpił ze znajdującej się przed czołem przodka strefy kontaktu tektonicznego (uskok) zbrekcjonowanych skał płonnych z pokładem węgla. W jego trakcie gwałtownie uwolnionych zostało 32000 dwutlenku węgla oraz 150 t. węgla kamiennego i skał (Materiały, 1983). Masy powyrzutowe zasypały 38 m. chodnika podścianowego aż do jego skrzyżowania ze ścianą 3/1. Na szczęście zamontowane w tym chodniku kraty zaporowe wyhamowały impet wyrzutu dzięki czemu skrzyżowanie chodnika ze ścianą nie zostało zasypane umożliwiając swobodny przepływ świeżego powietrza na ścianie. Znacznie ograniczyło to rozmiary strefy bezpośredniego zagrożenia (Wyniki, 1979).

            Początek lat 80-tych był czasem wielu wstrząsów i napięć wywołanych ogólnopolskim kryzysem gospodarczym. Kryzys ten odbił się niekorzystnie na górnictwie noworudzkim doprowadzając do całkowitego wstrzymania eksploatacji łupków ogniotrwałych i spadku wydobycia węgla. Sytuację pogarszało jeszcze skrócenie czasu pracy do pięciu dni w tygodniu oraz liczne akcje protestacyjne i strajki załogi.

            Zmniejszające się zasoby złoża przy coraz trudniejszych warunkach geologiczno-górniczych jego eksploatacji spowodowały że ponownie wzrosło zainteresowanie zasobami dawnej kopalni „Wacław”. Z tego powodu w drugiej połowie 1980 r. wznowiono drążenie przekopu „C” do szybu „Ludmiła”.

            Po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 r. kopalnia pod zarządem wojskowym zaczęła powoli odrabiać straty. Wydobycie węgla nieznacznie wzrosło, zmalała natomiast ilość wyrzutów osiągając poziom z 1967 r. W 1983 r. w polu „Piast” wznowiono eksploatację łupków ogniotrwałych ale tylko po to by odprężać leżące wyżej pokłady węgla kamiennego. Cały wydobyty łupek jako odpad był wysypywany na hałdę (Bandurski, 1989).

            Dużą nadzieję wiązano nadal z pokładami węgla kamiennego dawnej kopalni „Wacław”. Z tego powodu zintensyfikowano prace przy drążeniu przekopu „C”. Ze względu jednak na skomplikowaną tektonikę tego rejonu oraz związaną z tym dość dużą częstotliwość występowania wyrzutów gazów i skał postęp tych prac był niewielki. W miarę zbliżania się do szybu „Ludmiła” wzrastała również ich siła. Ilość gwałtownie uwolnionego dwutlenku węgla niejednokrotnie przekraczała wartość kilkudziesięciu tysięcy m3 a mas powyrzutowych kilku tysięcy ton.

Data

Nr wyrzutu

Pokład

Długość przekopu

Ilość

CO2

[m3]

Ilość mas powyrzutowych

[t]

całkowita

[m]

Zasypana

[m]

9.08.1974

1083

piaskowiec

1148,4

187,0

20000

1840

25.04.1975

1112

piaskowiec

1159,6

178,0

13000

1255

19.05.1983

1207

301

1291,8

240,0

120000

1320

13.11.1983

1211

302

1319,2

7,2

7200

100

22.11.1983

1212

302

1322,4

75,0

35000

400

19.12.1983

1216

302

1328,0

174,0

40000

890

6.09.1984

1238

304

1398,0

450,0

75000

800

18.04.1985

1241

piaskowiec

1418,0

 

33000

3100

5.03.1986

1244

piaskowiec

1441,2

 

6100

500

26.03.1986

1246

piaskowiec

1443,6

 

52500

3500

24.08.1987

1254

piaskowiec

1462,8

 

30300

4300

30.07.1988

1264

piaskowiec

1476,7

 

12000

1400

8.10.1988

1267

piaskowiec

1482,1

 

60000

4000

27.08.1989

1278

piaskowiec

1496,0

 

35000

2850

28.01.1990

1283

piaskowiec

1509,0

150,0

48000

2000

Tab. 2. Wykaz wyrzutów w przekopie „C” w latach 1974-1990

Ryc. 18. Przekrój przekopu „C” z zaznaczonymi miejscami wyrzutów z lat 1974-1989 (arch. Muz. Górn. Węgl. w Nowej Rudzie), zdj. M. Bodlak

            Ostatecznie przekop „C” nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Do 1989 r. przy ogromnych nakładach sił i środków udało się nim udostępnić tylko 3 pokłady węgla kamiennego (301, 302 i 304) z pola „Wacław”. Mimo dużego zagrożenia wyrzutami gazów i skał podjęto próby ich wybierki. Ich regularna eksploatacja była jednak niemożliwa z powodu braku skutecznej wentylacji. Sytuacja na pewno uległa by poprawie gdyby połączono przekop z szybem „Ludmiła” ale niestety nie udało się już zrealizować tego zadania.

            W 1990 r. zapadła decyzja likwidacji kopalni „Nowa Ruda”. Na polu „Piast” prace likwidacyjne zostały zapoczątkowane w 1992 r. Do tego czasu zarejestrowano tu w sumie 1293 wyrzuty. W ich wyniku śmierć poniosło 239 górników. Ostatni wagonik z węglem wydobytym na tym polu wyjechał na powierzchnię w dniu 15.09.1994 r.

 

6. Wnioski

            Wyrzuty gazów i skał kształtowały historię noworudzkiego zagłębia węglowego. Tragiczne wyrzuty, które miały miejsce w okresie międzywojennym spowodowały zamknięcie eksploatacji w silnie prosperującej kopalni „Wacław” („Wenceslaus”) oraz wstrzymanie eksploatacji w kopalni „Piast” („Ruben”). Zagrożenie zdeterminowało podjęcie prób zrozumienia zjawiska oraz odcięcia się od destrukcyjnych skutków wyrzutów. Największe wyzwaniem dla zakładów górniczych w którym występują tak trudne warunki jest pogodzenie inwestycji w maksimum bezpieczeństwa załogi, a ekonomicznym uzasadnieniem prowadzenia eksploatacji. Po tragicznym wyrzucie z 1941 r. w kopalni „Ruben” wprowadzono nowe przepisy prowadzenia eksploatacji w warunkach noworudzkich. Znaczna część nowych zasad obowiązywała do końca funkcjonowania noworudzkiego zagłębia węglowego i pokazują kierunek rozwoju w postępie techniczno-organizacyjnej, tj. (pomiary nadciśnienia i temperatury w otworach strzałowych co 3 m postępu przodka, strzelanie wstrząsowe, strzelanie centralne, ograniczenie postępu robót do 1,5 m/dobę w przodku i 0,5 m/dobę w ścianie, odprężanie pokładów po przez podebranie, przewietrzanie prądem schodzącym, prowokowanie wyrzutów i odgrodzenie się od ich sutków za pomocą tam strzałowych nowych konstrukcji, stosowanie aparatów ratowniczych przez wszystkich górników w polach zagrożonych.

 

LITERATURA

Analiza zaistniałych wyrzutów w piaskowcach i CO2 w przekopie badawczym na poz. -110m. w rejonie pola „Wacław” z lat 1985-1987. Nowa Ruda : KWK „Nowa Ruda”, Dział Wentylacji i Zagrożeń, 1987.

BANDURSKI B. i in. : Historia i kronika Kopalni Węgla Kamiennego Nowa Ruda”. Zarys dziejów. Nowa Ruda : Kopalnia Węgla Kamiennego Nowa Ruda”, 1989.

BODLAK M., BORZĘCKI R., ZIBROW A. : Historia eksploatacji węgla kamiennego na polu "Piast" w Nowej Rudzie na Dolnym Śląsku z uwzględnieniem zjawiska wyrzutów gazów i skał. Hereditas Minariorum, 2016, T. 3, S. 53-81.

BORZĘCKI R. : Hałda po zlikwidowanej kopalni „Nowa Ruda” jako element geoturystyki. W: XIX Konferencja szkoleniowa „Problemy geologii i ochrony środowiska w kopalniach Rybnickiego Okręgu Węglowego”. Jugowice, 19-21 czerwiec 2015. Radlin : Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa, Oddział Rybnik, 2015.

BORZĘCKI R., MAREK A. : Geoturystyczne walory hałdy dawnej kopalni węgla „Nowa Ruda”. Dzieje Górnictwa - Element Europejskiego Dziedzictwa Kultury, 2013,  T. 5, S. 431-441.

BOSSOWSKI A., IHNATOWICZ A. : Atlas geologiczny Dolnośląskiego Zagłębia Węglowego 1:100000. Warszawa : Wydawnictwa Geologiczne, 2006.

CIS J. : Wyrzuty gazów i skał w dolnośląskim zagłębiu węgla kamiennego. Katowice : Wydawnictwo „Śląsk”, 1971.

Dokumentacja wyrzutów gazów i skał w kopalni Nowa Ruda. Nowa Ruda : KWK Nowa Ruda, b.r.

DZIEDZIC K. : Sedymentacja i paleografia utworów górnokarbońskich w niecce śródsudeckiej. Geologia Sudetica, 1971, T. 5, S. 7-75.

Gewerkschaft Neuroder Kohlen- und Thonwerke, Neurode (Eulengebirge). Geschäftsbericht über das Jahr 1941. Neurode : Neuroder Kohlen- und Thonwerke, 1941.

JAROS J. : Słownik historyczny kopalń węgla na ziemiach polskich. Zeszyty Naukowe Śląskiego Instytutu Naukowego, 1972, Nr 59.

Sprawozdanie z wyrzutu gazów i skał i wypadku zbiorowego w KWK „Nowa Ruda” w dniu 7.09.1976 r. Nowa Ruda : KWK „Nowa Ruda”, Dział Wentylacji i Zagrożeń, 1977.

Wybrane prace z zakresu wyrzutów gazów i skał oraz ewidencja wyrzutów gazów i skał w kopalniach węgla kamiennego w Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym. Z. 4. Warszawa : Wydawnictwa Geologiczne, 1976.

Wybrane prace z zakresu wyrzutów gazów i skał oraz ewidencja wyrzutów gazów i skał w kopalniach węgla kamiennego w Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym. Z. 5. Wrocław : Dolnośląskie Zjednoczenie Przemysłu Węglowego, 1978.

Wybrane prace z zakresu wyrzutów gazów i skał oraz ewidencja wyrzutów gazów i skał w kopalniach węgla kamiennego w Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym. Z. 7. Wałbrzych : Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa, 1983.

Wybrane prace z zakresu wyrzutów gazów i skał oraz ewidencja wyrzutów gazów i skał w kopalniach węgla kamiennego w Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym. Wałbrzych : Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa, 1985, Z. 8.

Wyniki badań wyrzutu CO-2 i skał w dniu 3.09.1979 r, pokł. 410/2 + 412 poz. – 190. Nowa Ruda : KWK „Nowa Ruda”, Dział Wentylacji i Zagrożeń, 1979.

 

Jeżeli chcesz szybko przejść do nadrzędnej strony kliknij poniższy interaktywny przycisk.

 

UWAGA!!! Jeżeli wykryjecie jakieś niezauważone przeze mnie błędy proszę o informację. Za wszelkie konstruktywne uwagi z góry serdecznie dziękuję.

JESTEŚ    GOŚCIEM

W SUMIE OD ZAŁOŻENIA WITRYNY W 2005 ROKU ODWIEDZONO JĄ
JUŻ   RAZ