Karol Rzepecki

PUŁK 4-TY 1830-1831

(wyciąg)

 

TEKST

Dybicz po przejściu na lewy brzeg Bugu ruszył siłą dwudziestu batalionów, sześciu szwadronów i całą prawie artylerią korpusu. 17 lutego jak świt posunął się ku Dobremu. Tutaj Skrzynecki rozłożył swoją dywizję. Okrakiem na trakcie zostawił pierwszy batalion 4-go pułku piechoty liniowej, obok na wzgórzach cztery działa Rylskiego, na lewo od Dobrego wzdłuż strumienia drugi batalion 4-go pułku do którego w odwrocie miał spłynąć pierwszy batalion 3-go pułku piechoty liniowej z Makowca podpułkownika Dąbrowskiego. Skrzydłem tym dowodził Bogusławski.

17 lutego o godzinie 7 rano rozpoczął się bój. Batalion Dąbrowskiego przez godzinę bronił grobli pod Makowcem, a następnie cofnął się na Bogusławskiego. W ślad za nim pokazały się tyraliery moskiewskie. Była to piechota 6-go korpusu. Bogusławski odparł wszystkie ataki przez trzy godziny uniemożliwiając rozwinięcie się dywizjom moskiewskim. Skoro wreszcie prawe skrzydło nieprzyjaciela zbliżyło się ukosem do dwóch naszych lewoskrzydłowych batalionów Bogusławski rozkazał dwóm naszym zmianom tyralierów mającym resztę drugiego batalionu w rezerwie otworzyć ogień i rzucić się z bagnetem pochylonym na kolumny moskiewskie. Szturm tem wiedziony przez kapitana Borzęckiego rozproszył mgnieniem błyskawicy chmary jegrów moskiewskich, usłał trupem pole i zapędził w las prawe skrzydło nieprzyjaciela. Około godziny 3 po południu wojska nasze spokojnie wycofały się ku Stanisławowi. Tak się zakończyła pamiętna rozprawa w której sześć batalionów dzielnej piechoty odpierało przez cały dzień połowę korpusu Rosena a drugiej połowie pokazać się nie pozwoliło.

Dnia 7 września moskale zdobywając Wolę musieli się na oślep przebijać na wskroś Czystego ku obu rogatkom Jerozolimskiej i Wolskiej. Na prawo za barkany 24-ty i 26-ty ściągnięto w nocy spod Parysowa dwa bataliony 4-go płku piechoty liniowej, Borzeckiego i  Święcickiego. Za rezerwę służył im jeden tylko batalion pierwszy strzelców, obwarowany murem cmentarza ewangelickiego. Z rana 120 dział największego wagomiaru polowego spromieniło się na 21-szy i 22-gi szańczyk, a najzawzięciej na 23-ci dwubarkan, mieląc na proch przedpiersia i ich załogi, a w tyle uszkadzając zabudowania folwarczne i przedmieście Czystego aż po Wolską rogatkę. Po przygotowaniu artyleryjskim ruszyła piechota. Zawzięta walka trwała już w Czystem i na wzgórzach wiatrakowych gdy na prawo o wiorstę, pełne jeszcze dwa bataliony Borzęckiego i Święcickiego pod ręką Majewskiego zuchwale stawiły czoła całej dywizji Brüggena. Borzęcki choć przyjęty kartaczowym ogniem dwóch baterii konnych, dociera przez ten grad do 1-go pułku karabinierów i zrazu bagnetem go spędza na grenadierów suworoskich; jednakże przyskrzydlony samym wygięciem takiej masy, musi się cofać wymijając przybyły mu na odsiecz batalion Święcickiego. Tak szczeblując kilka razy i zasłaniając, wzajemnie ogniem w tył, oba bataliony wśród pożaru wiatraków, w tym podobnie stoicznym, jak pod Grochowem na tempa markowanym odwrocie, chociaż co krok zagradzanym walącymi się w płomieniach połaciami wiatraków, oparły się o 24-ty dwubarkan ale tylko prawobocznie bo od lewego atak moskiewski zachodzi im od tyłu.
Brüggen obsadziwszy szaniec 23-ci uderzył na szaniec 24-ty. O ten barkan były oparte prawym ramieniem dwa bataliony 4-go pułku: Święcickiego na lewo i Borzęckiego na prawo. Choć dwa na przeciw czterem karabinierskim, ale bez ustąpienia na krok, pewną siebie palbą odparły oba kilka razy dla ulgi przewijające się pułki moskiewskie. Dopiero kiedy Brüggen ściągnął na pomoc brygadę grenadierską, tą zaszedł naszym lewe skrzydło, Święcicki wzięty w siatkowy wszystko zmiatający ogień, musiał się śpiesznie cofać, aż przyparty został do obmurowania cmentarnego. Wtedy i Borzęcki odkryty od lewego nie tylko się z kolei dostał w krzyżowy ogień grenadierów z karabinierskimi, lecz już i od prawego z tegoż szańca nie miał obrony, bo Brüggen wezwał Chiłkowa do wysunięcia dwóch swoich baterii konnych przed Cegielnię, ażeby pomimo przeszkód ponoszonych od ostatnich zawrotów naszej artylerii polowej, z bocznego tyłu przemiatały nagi przedział między 24-tym barkanem a umocnionym cmentarzem. Nie było co obu naszym batalionom jak schronić się póki czas za obmurowaniem cmentarnym i tam przysposobić do wytrzymania boju ostatniej potęgi.

Za wielką prostokątną wklęsłością obmurowania cmentarnego czaiły się z Bobińskim i Szmudem dwa bataliony 1-go pułku strzelców, które Majewski chował sobie na ostateczną odsiecz. Stąd wypada nagle Bobiński pułbatalionami na prawe żebro nacierających grenadierów. W tym też usadowione bataliony Borzęckiego i Święcickiego za strzelnicami naczelnego muru cmentarza, przedłużają front naszego ognia na prawo aż za wnętrze straconego barkanu, a chociaż palba ręczna z tej odległości zaledwie doniosła, brygada karabinierska, z kolei oskrzydlona przez Bobińskiego, wyniosła się z szańca i zakryła jego wałem.
Z rozległego cmentarza bez żadnych rowów ni nasypów zaimprowizowana warownia, zajmowała równą całemu ostrogowi Wolskiemu powierzchnię, a składała się z czterech zagród chowających się od lewego ku prawemu jedna za drugą w szachownicę, tak, że za tym ukosem obmurowania było zakryte miejsce dla kilku batalionów swobodnej rezerwy. Tam też podając lewicę usuwającej się od lewego brygadzie Węgierskiego, zaczaiły się dwa bataliony 1-go pułku strzelców wewnętrznie strzelnicową obronę murów pozostawiając dwu batalionom 4-go pułku piechoty liniowej.

Na rozkaz trzeciego szturmu, Pahlen dowodzący osobiście na tym skrzydle ledwie wypoczętą dywizję Brüggena wyprowadził zza 24-go barkanu i rzucił na ten nowy szkopół; za nim zaś cisnął ostatni wycisk czterech pułków staro i nowo indyjskiego, wielkołuckiego i Kutuzowa. Naczelna z tych czterech brygad karabinierska, poprzedzona saperami dźwigającymi faszyny do piętrzenia schodów i drabinki, spiesznie postąpiła dwójkami batalionów o strzał karabinowy od zachodniego i północnego muru. Jakoż 2-gi pułk karabinierów przystąpił do eskalowania narożnika północnego (przy pomocy drabin), lecz tu prócz ukośnie strzelnicowego ognia z frontu, powitały go na krzyż kartaczami dwa nasze działa wałowe z barki 26-go barkanu i flankowa fizyliada z wystającej na północ ściany obmurowania kościelnego. Trzeba było koniecznie zwalić mur artylerią. Ale Pahlen daremnie się upominał o pozycyjną na tym skrzydle. Nie pozostało jak zaproponować artylerii Chiłkowa, który ze swoją jazdą skrajnie stanął na wysokości 24-go barkanu, podczas gdy przeciw ordynarnemu murowi osłabionemu strzelnicami i sześciofuntowe pociski dużo mogły. Ale na przeszkodzie stał las wiatraków, który gorzał na wszystkich pagórkach. Nareszcie dwie baterie, które się przecisnęły, jedna spod 24-go barkanu a druga ze wzgórza wzięły północno-zachodni narożnik w kleszcze. Ile że z bardzo krótkiej odległości, udało się w końcu wywalić narożnik i szczerbę tę oczyścić kartaczami. Po ósmej wieczorem czoło brygady grenadierskiej, ściągnięte na przeciw wyłomu, dostaje się w środek, ale z niezmiernie krwawym zawodem, bo tę zagrodę zastało opróżnioną, a zamiast z bagnetami spotkało się z siatkowym gradem zagród pobocznych, w gorejącym krzaku krzyżów drewnianych. W jednej z pozostałych nam zagród, osadził się batalion Borzęckiego z nieprzepartym długo czuciem do zabudowań narożnikowych. Drugi Święcickiego w środkowej, z ubezpieczonym odwrotem do czwartej tylnej a największej, która obejmowała kościół i prochownię. Mimo otwartego do jednej zagrody wyłomu 4-ty pułk bronił się zajadle z dwóch drugich, dopóki dogorywający pożar wiatraków sprzątnął baterii sześciu jednorogów na pagórkach dobrze do celu przymierzone stanowisko, z którego wnętrza zagród obrzuciła granatami wtórującymi kartaczom artylerii Chiłkowa. żeby wiernie do nogi nie wyginąć w tej krzyżownicy, batalion Borzęckiego z kompanią Krzystopolskiego musiały się nareszcie cofnąć do zagrody Święcickiego, a batalion tegoż do obwodu kościelnego. Po stronie Moskwy brygada grenadierska podszyta trwalszymi oddziałami liniowymi (z pułków Kutuzowa i wielkołuckiego) wylała się po dwu zagrodach naczelnych kłując się i młócąc na zabój przez niski murek z wiarą Borzęckiego, ale ku naszej uldze maskując zarazem i baterię jednorogową i roje kartaczów przez wyłom północny co przez jakiś czas ścieśniło bój do siecznej szermierki. Za to szczerba wybita w wystawie obwodu kościelnego, cały ten obwód na rozdłóż otworzyła kartaczom moskiewskim. Dwa razy pomieszane kupy grenadierskie z liniowymi usiłowały dostać się do tego schronu przez uprzątaną kartaczami szczerbę, ale nie było do niej przystępu, jak wielce morderczego pod strzelnicowym murem zagrody uporczywie bronionej przez Borzęckiego.
Opieranie się Borzęckiego i Święcickiego w dwóch tylnych zagrodach cmentarza, nie wynikało tylko z zajadłej rozpaczy. Albowiem odwrotowi groziło zatkanie w kącie wału i cmentarnego muru. Osobliwym szczęściem, że Bogusławski z natężoną przytomnością po omacku zawadliwymi ogrodami wiodący cały ten flankowy przemarsz z przedmieścia Czystego na cmentarz, wcześnie się opatrzył i Federowiczowi posłał był rozkaz zwalenia obu murów dotykających wału na szerokość frontu plutonu, Borzęckiemu zaś i Święcickiemu bronienia się do upadłego w gruzach cmentarza, dopóki Węgierski i Bobiński całkiem za ich plecami nie przedefilują przez ten otwór.
Najcięższą miał teraz przeprawę Bobiński poza murem cmentarza w naczelnej połowie opanowanego przez grenadierską brygadę dywizji Brüggena. Bogusławski cwałem biegnie do Borzęckiego i temu z tylnych wrót swoim narzeczem wrzeszczy:
            „Do miliona set diabłów! Żeby na złamanie karku, wymieć mi pan bagnetem ten cmentarz!
Wiara za Borzęckim i Krzysztoporskim przeskakuje przepierzenie i póty po obu naczelnych zagrodach ugania się za Moskwą, póki oba bataliony strzelców ubezpieczone tym roztargnieniem nie przesunęły się w milczącym biegu do saperskiej rozpadliny schronu. Pogoń karabinierów lękających się nocnej zasadzki w tym ostrym zakręcie naszych fortyfikacji, zatrzymała się pod pierwszą zagrodą; ale jak teraz naszemu batalionowi zatopionemu w walkach z Moskwą zeń wydostać? Święcicki daremnie usiłuje przepchnąć się Borzęckimu na odsiecz przez ciasną bramę schronu, bo w wirze siecznej walki opuszczona przez Borzęckiego zagroda natychmiast się zapełniła nieprzyjacielem, a brama do niej już przestrzeliwana dośrodkowym ogniem. Nie było co tylko bramę co żywo zatarasować, a pilnować się na wystającej szczerbie. Tym mniej Borzęckiemu myśleć o przebiciu się na powrót do święcickiego.
            - Zbór na wyłomie! woła pułkownik.
            - Zbór na wyłomie - powtarzają oficerowie i żołnierze.
Z utratą w takich opałach nawyknienia, fechtmistrze zbiegają się do adiutanta pułkowego i za sobą całemu batalionowi przez ów północno-narożnikowy wyłom tym gładziej torując ujście, że się nań Moskwa wcale już nie oglądała. Tym niespodziewanym upustem na 600 od trzech godzin walczących, 450 przedarło się przez osłupiałe kupy pułku Kutuzowa, lewym ramieniam w koło do szczerby schronu.
O godzinie wpół do jedenastej, na prawo Wolskiej rogatki, wiorstowy pas opłotków przyrogowych w których walczyli nasi od zmieszchu i obwód kościoła cmentarnego leżącego tuż pod dominującym ogniem wału, był niedostępny dla nieprzyjaciela. Wyjąwszy pierwszej brygady nieprzyjacielskiej wysuniętej nieco pod osłoną cmentarza, reszta korpusu Pahlena zabrała się do nocnego koczowania o dwieście sążni od naszego wału, wzdłuż drogi wiodącej od przedmieścia Czystego do Powązek.

Przed godziną 11 w nocy wydał Krukowiecki rozkaz ażeby wojsko nasze odstąpiło od wałów miejskich i cofnęło się w głąb miasta. Czwarty pułk piechoty liniowej niezwyciężony przeszedł z innymi oddziałami na Pragę, na prawy brzeg Wisły.

Ludwik Mierosławski

             Już po upadku powstania, w dniu 22 września 1831 roku podpułkownik Józef Borzęcki mianowany został dowódcą 4-go pułku piechoty liniowej na czele którego w dniu 5 października 1831 roku przeszedł do Prus wraz z armią Rybińskiego.

 

ŹRÓDŁA

Rzepecki Karol, Pułk 4-ty 1830-1831. Poznań. (1923). Wyciąg.

 

 

Jeżeli chcesz szybko przejść do nadrzędnej strony kliknij poniższy interaktywny przycisk.

 

UWAGA!!! Jeżeli wykryjecie jakieś niezauważone przeze mnie błędy proszę o informację. Za wszelkie konstruktywne uwagi z góry serdecznie dziękuję.

JESTEŚ    GOŚCIEM

W SUMIE OD ZAŁOŻENIA WITRYNY W 2005 ROKU ODWIEDZONO JĄ
JUŻ   RAZY